Xander stał na cmentarzu z długim cienkim nożem w ręku i kołkiem schowanym za paskiem spodni.
Od kilku tygodni pomagał Buffy wypełniać jej Misję i podobało mu się to. Wcześniej on i Linz lubili od czasu do czasu się rozerwać i zlikwidować kilka złych demonów ale dla zabawy teraz gdy czytał już więcej o Strażnikach całkiem się w to wszystko wkręcił.
Niestety musiał robić to w tajemnicy bo nikt z rodziny nie pochwalał tego że aż tak się angażuje. A już Spike i Angel pewnie robiliby wszystko żeby więcej nie walczył nawet w obronie własnej. Po tym co stało się w klubie stali się jeszcze bardziej nadopiekuńczy o ile to możliwe.
Na szczęście nawet we dwóch nie byli w stanie pilnować go całą dobę. Mama też byłaby nie zadowolona ale ona wciąż była w tej pierwszej fazie związku i niewiele zauważała.
-Co tu robisz skarbie?- Usłyszał za sobą miękki spokojny głos starszego wampira
-Pomagam Buffy- nawet się do niego nie odwrócił ale cała jego postura się zmieniła. Wcześniej stał cały napięty gotowy do akcji. Teraz jakby skurczył się w sobie i instynktownie szukał obrony demona którego kochał w takiej tajemnicy, że niemal udało mu się przekonać że nie ma tych uczuć, oczywiście gdy nie widział wampirów
-Często to robisz prawda?- Angel podszedł do niego i pomógł delikatnie wrócić do poprzedniej pozycji. Mężczyzna wiedział, że chłopiec jest nimi zauroczony i często sprawiało mu to radość ale gdy był sam w nocy na cmentarzu feromony i emocje mogą przyciągnąć coś co może mu zagrażać a tego bardzo nie chciał. Już nie mógł się doczekać gdy będzie ich ale teraz wciąż jeszcze do tego nie dorósł.
-Lubię to, no i przecież mam swoje obowiązki- uśmiechnął się do wampira ciesząc się chwilową bliskością
-Twoim obowiązkiem jest być szczęśliwym- na swoje szczęście nie dodał dzieckiem. Już nie był w stanie tak na niego patrzeć. Wszystko czego pragnął to wziąć go w ramiona i pocałować po czym zabrać do bezpiecznej sypialni i chronić przez całe życie.
-I jestem ale muszę się czuć.... potrzebny- spojrzał na Angela obaj zapomnieli gdzie są, że coś może im zagrozić
-I jesteś- szepnął demon po czym pochylił się i zaglądając w oczy chłopcu pocałował go delikatnie w usta. Tylko przez kilka sekund ale to wystarczyło, żeby Xander jęknął cicho z przyjemności- Wracaj do domu Will chce z tobą porozmawiać- Angel przełamał zaklęcie ale zrobił to specjalnie, wczuwał że coś się zbliża.
Posłuchał go i niemal pobiegł w stronę domu.
Spike uśmiechnął się czule gdy do jego wrażliwego nosa dobiegł zapach ukochanego chłopca. Ale po chwili zorientował się że coś musiało się stać, niemal niewyczuwalna woń kochanka na niewinnym ciele.
Wściekł się na Angel'a ale trwało to tylko chwilę bo przecież teraz jego kolej
-Ciekawa noc Zwierzaczku?- Zapytał zeskakując z murka na którym do tej pory siedział odpalając papieros od papierosa i rozkoszując się ciszą
-Ttak ale Will to on mnie...- zaczął bo uznał że młodszy wampir będzie zły. Wiedział przecież jak potrafią być zaborczy
-I cieszę się że to Angel skradł ci pierwszy pocałunek- przerwał mu łagodnie- ale teraz miłości moja kolej- posłał mu ciepły uśmiech i ich usta zetknęły się na kilka sekund.
Wampir jednak chciał więcej. Jego demon ledwo trzymał się na wodzy i niemal w oka mgnieniu przysunął chłopca brutalnie do siebie, jego niecierpliwe ręce chciały wkraść się pod ubranie.
Nagle został brutalnie odepchnięty. Angel ukazując kły, cały pokryty jakąś niebieską mazią skoczył na niego.
Xander miał kilka sekund na otrząśnięcie się z szoku. Zanim jednak wślizgnął się do domu zobaczył jak ubrania obu mężczyzn zamieniają się w strzępy.
-Goni cię ktoś?- Zapytał Linz gdy zobaczył brata siadającego na podłodze i oddychającego głęboko
-Nie ale... pocałowali mnie- wyznał biorąc od starszego chłopca szklankę wody którą wcześniej niósł do swojego pokoju
-Obaj?- To przykuło jego uwagę i usiadł obok Xander'a
-A teraz oni tam ze sobą- jęknął- wpakowałem się między dwa potężne wampiry i nie wiem jak się z tego wyplątać. Oni są razem, żaden przecież mnie nie wybierze
-Nie ale ty przecież chcesz ich obu. Chodź ze mną dziś na imprezę właściwie jest dla starszych ale mogę cię wprowadzić. Przestaniesz o tym wszystkim myśleć, dasz im czas. A jutro karzesz im ze sobą usiąść i porozmawiasz. Wyjaśnisz wszystko ze świeżym umysłem. Będę tam z tobą przecież nie pozwolę żeby się tobą bawili.
-Dzięki- Xander uśmiechnął się z wdzięcznością- To ja się przebiorę
-Tak zrób- obaj wstali i Lindsey czekał aż młodszy brat zniknie za zakrętem po czym wyszedł przed dom.
Angel i tym razem był brutalny dla kochanka ale musiał mu pokazać że Xander jeszcze dla nich nie dorósł, że nie mogą się spieszyć. A Spike cieszył się każdą sekundą tej demonicznej miłości, do czasu aż zostali magicznie rozdzieleni.
-Co do?!!!- Krzyknął szukając sprawcy i znalazł go w osobie własnego potomka
-Czy wyście obaj poszaleli?- Linz był wściekły nie krępował się nawet, że widzi ich nagich. Nie to było teraz ważne- On was kocha idioci!
-Tak?- Angel miał na tyle przyzwoitości że znalazł bokserki które szybko nałożył- Sądziłem że to tylko...
-Dlatego się nim bawicie?- Chłopak był gotów zabić może nie koniecznie ich ale coś na pewno
-My się nim nie bawimy- Spike był dziwnie spokojny- On jest nasz był od dnia w którym się urodził....
-Ale czekaliśmy aż dojrzeje- dodał Angel
-I teraz go ranicie? On myśli że się nudzicie i....- przerwał- idziemy na imprezę a wy do jutra lepiej to sobie przemyślcie a i Rupert dzwonił że pod koniec tygodnia przyjedzie ktoś żeby zbadać prawdziwe możliwości Xander'a- po tych słowach wszedł do domu na jedną noc magicznie odmawiając im wstępu. Musiał pomyśleć i ochłonąć zamierzał się spić i przespać z jakimś chętnym studentem. To załatwiało wszystko.
Xander bawił się zaskakująco dobrze wśród nieznajomych ale teraz był już w domu i trochę się tego bał. Wciąż nie wiedział co stało się kilka godzin wcześniej i czemu to zrobili. Nie miał też pojęcia co powinien im powiedzieć
-Xander?- Zawołał go Angel z salonu
-Tak?- Stanął w drzwiach. Obaj siedzieli na kanapie ubrani ale widać było że zdążyli wejść do środka gdy świt już się rozpoczął. Spike pił krew z dużego kubka tak łapczywie że gdyby był człowiekiem zakrztusiłby się
-Usiądź musimy porozmawiać- zaprosił starszy wampir. Chłopak westchnął zrezygnowany i usiadł na fotelu na przeciw demonów
-Słucham- szepnął spuszczając wzrok na dywan
Nie w takim momencie, czemuuuuu??
OdpowiedzUsuńDużo weny
Pozdrawiam
Taki super ciekawy moment a tu kaput?!:)
OdpowiedzUsuńKiedy dodasz następny rozdział bo to jest ciekawe.
OdpowiedzUsuńI jeszcze w najciekawszym momencie zakończyła rozdział
UsuńLIBERUM VETO na zakończenie w takim momencie...
OdpowiedzUsuńSzkoda, że jest tak mało opisów. Mogłabyś wdać się w szczegóły, wieesz? Zwłaszcza w momentach, gdy Angelus nie jest łagodny jak baranek :3
Wciąż mi się dziwnie czyta - znam Angela i jego ukochanych z Twojego innego opa i już wiem, że są razem, a tutaj nagle nasze trio zaczyna od początku...
Dodatkowo jestem bardzo zainteresowana przeszłością wampirów. Mało wiem o Angelusie i Williamie, a chciałabym ich lepiej poznać, aby móc się w nich wczuć.
Serdecznie pozdrawiam i życzę naprawdę mnóstwa weny!
Sarabeth M.
nie-tylko-yaoi-czlowiek-zyje.blogspot.com (chamskie ogłoszenie, wieem - jeśli Ci przeszkadzają, to mogę je usunąć)
Świetne, podoba mi się ale mam pytanie.. Co stało się z opowiadaniem o Harrym i Venrirze jak się nie mylę miałaś kiedyś takie a nie mogę go znaleźć mimo że strasznie mi zależy
OdpowiedzUsuńWitam,
OdpowiedzUsuńzaczyna się rozkręcać, Linz się wściekł na obu wampirów za ich zachowanie względem Xandera, ciekawa jestem tej rozmowy i do czego ona doprowadzi....
Dużo weny życzę Tobie...
Pozdrawiam serdecznie Basia
Hejeczka,
OdpowiedzUsuńwspaniale, dobrze że Linz w końcu wyjaśnił obojgu że Xander ich kocha i uważa że ci się nim tylko bawią...
Dużo weny życzę...
Pozdrawiam serdecznie Zośka