Xander słyszał nad sobą przyciszone głosy i zanim do końca się ocknął wiedział że jest już bezpieczny w domu.
Uśmiechnął się lekko i otworzył oczy
-Xan- Angel i Spike poderwali się z dużego fotela na którym obaj siedzieli pilnując ukochanego- Wszystko dobrze? Co się stało?- pytali jednocześnie
Chłopak roześmiał się i usiadł powoli
-Lubię jak mówicie jednocześnie- starał się załagodzić sytuacje ale poważne miny wampirów przywróciły go do porządku- Wszystko dobrze. Przestraszyłem się wtedy i moje moce się ujawniły chociaż nie wiedziałem że mogę płonąć żywym... Will ty się poparzyłeś- przypomniał sobie chłopak i pociągnął młodszego wampira bliżej oglądając dokładnie jego ręce,twarz i zaglądając za koszulę. Spike pozwolił mu na to przez kilka chwil po czym złapał te ciepłe miękkie dłonie i ucałował je delikatnie
-O mnie się nie martw miłości. Ja już się wyleczyłem- uśmiechnął się czule- ale ty. Xan co się tam stało. Czym on cię tak przestraszył?- Wampir wiedział, że czuł na chłopcu idiotę ale to mogło być przecież wszystko no i nie chciał się denerwować nie teraz.
Angel tym czasem usiadł po drugiej stronie łóżka i głaskał ukochanego po plecach. Tak bardzo chciał już móc go całować i pieścić. Kazać zostać w domu by nic mu się nie stało i też bo miał takie prawo. Wiedział, że musi postępować ostrożnie.
-On mnie chciał pocałować. Uwięził mnie przy ścianie i jakby wszystko zaszło mgłą. Później właściwie obudziłem się tu- widział jak piękne twarze mężczyzn zmieniają się. Ich oczy stają się żółte, groźne, straszne. Zaczynają pokazywać kły a z ich gardeł jednocześnie wydobył się warkot
-Dotknął cię?- Wysyczał Angel przysuwając chłopca do siebie. Zaczął go wąchać ale po chwili się uspokoił. Przecież nic mu się nie stało i tak wspaniale sobie poradził był dumny ale te moce powinny się ujawnić dużo później
-Chyba powinniście dać mu odetchnąć- w drzwiach stanęła Jenny z tacą ulubionych potraw Xander'a. Uśmiechała się też do młodszego syna. Była szczęśliwa bo Rupert po pierwszym szoku wciąż chciał się z nią spotykać- Wszystko dobrze?
-Tak teraz już tak mamo- i on odwzajemnił uśmiech. Wiedział, że to nie tylko przez że nic mu się nie stało jest szczęśliwa ale nic nie powiedział- O jest pizza i czekolada i oreo i chipsy i cola i kawa- patrzył na tacę świecącymi się oczyma. Teraz zdał sobie sprawę jak bardzo był głodny.
-Zjedz i prześpij się jeszcze- zdecydował Angel i pocałował go w policzek. Spike zrobił to samo po czym zostawili go z kobietą
-Są coraz dziwniejsi- pokręcił głową i zaczął jeść
-Po prostu się o ciebie martwią- i ona usiadła- ja też. Rupert dał mi kilka książek o Strażnikach. Mam 15 lat nie powinieneś mieć tyle mocy. Jeszcze nie teraz- pogłaskała go po głowie- Chyba jesteś najsilniejszy a przynajmniej jednym z nich to właściwie nic dziwnego żaden nie urodził się na aktywnych Piekielnych Ustach
-To chyba dobrze, że potrafię się obronić?- Zapytał z pełną buzią
-Mam nadzieję. Linz się martwi. Wychodzi dziurę w dywanie a wujkowie nie pozwolili tu nikomu wejść- specjalnie powiedziała o wampirach wujkowie. Nie bardzo podobało jej się że chłopiec się im podoba zwłaszcza, że i on zaczyna odwzajemniać te uczucia. A ona dobrze wiedziała jak bardzo to może być niebezpieczne
-I ja chcę z nim porozmawiać- na te słowa brat wszedł do sypialni.
-Zostawię was- kobieta wstała i posłała jeszcze jeden uśmiech synom. To że Xander nie był jej biologicznym dzieckiem nie miało żadnego znaczenia za obu oddałby życie.
Bracia przez jakiś czas oglądali film i jedli śmiecie które przyniosła im mama aż w końcu Lindsey wyłączył telewizor i spojrzał na młodszego chłopca.
-Wiem że nie chcesz znowu rozmawiać o tym co się stało w klubie- odezwał się Linz- ale widziałeś ich reakcje?
-To nic nie znaczy o ciebie też się troszczą- zbył go zażenowany- najgorsze jest to że mogłem mieć swój pierwszy pocałunek a ja użyłem magii żeby wszystkich tu wystraszyć. Nie chcę być w nich zakochany- jęknął jak mały chłopiec
-Myślę że mogę coś znaleźć w książkach- zamyślił się Linz- ale takie zaklęcia są niebezpieczne, nawet bardzo. Xan zastanów się, nie lepiej po prostu poszukać sobie jakiegoś innego obiektu westchnień
-Szkoda że to nie możesz być ty- na te słowa obaj się roześmiali- ale jeśli nic nie przyjdzie mi do głowy poszukasz?
-Oczywiście- przytulił brata- Ta cała Buffy jest całkiem fajna- zmienił temat- Być może będziemy kiedyś rodziną
-Chciałbyś?- Zapytał patrząc na niego uważnie
-Tak. Mój ojciec..-Linz zagryzł wargi- Złamał mamie serce chociaż ona nigdy się do tego nie przyzna. Dla mnie też idealny nie był. Widziałem go 3 lata temu przez 2 tygodnie i wiem jest zajęty i robi dużo dobrego ale wszyscy zasługujemy na coś lepszego. Jeśli Rupert i jego dzieci są w stanie nam to dać to będę to wspierać
-I ja też- Xander uśmiechnął się- Co robi twój ojciec nigdy mi tego nie powiedziałeś
-Sam do końca nie wiem. Zajmuje się zabijaniem demonów ale tak dokładnie jakoś mnie to nie interesowało. Mam lepszą rodzinę- upił łyk kokosowej kawy- Byłem z nią na patrolu. Nieźle wyszkolona ale trochę za bardzo się bawi z wampirami, igra z ogniem
-Nie każdy jest perfekcjonistom tak jak ty- Xander zawsze zazdrościł bratu szkolenia, wspaniałego stylu walki, szybkości z jaką sobie radził. On też dawał sobie radę ale nie aż tak.
-Bo się nie przykładasz i to wina tych naszych dwóch domowych wampirków- wyciągnął z kieszeni papierosy i podał młodszemu bratu
-Dzięki jakoś nie mam ochoty- położył się na wygodnej poduszce- A ten kelner?
-Nie interesuje mnie. Ja wolę kogoś bardziej niebezpiecznego, kogoś mroczniejszego- uśmiechnął się tajemniczo
-Masz kogoś na oku?- Zapytał zdziwiony Xander
-Może może- wstał- ale teraz do spania bo jutro szkoła
-Tak tato- Xan ziewnął i zamknął oczy. Linz po chwili wyszedł z sypialni śmiejąc się głośno.
Spike leżał na łóżku całkiem nagi i przyglądał się kochankowi który wyszedł właśnie z łazienki w samym ręczniku. Po jego umięśnionym wspaniale wyrzeźbionym torsie spływała ciepła wręcz gorąca woda. Młodszy wampir oblizał wargi
-Robisz to specjalnie?- Nawet się nie poruszył ale wzrok miał coraz bardziej głodny
-Pomyślałem że przyda ci się trochę rozrywki- wolno podszedł do łóżka i ściągnął ręcznik- Gotowy kochany?
-Na ciebie zawsze- uniósł nogi i rozsunął je szeroko- ale....
-Ci...- Angel pochylił się i zaczął go całować delikatnie i namiętnie- Wszystko jest w porządku, nic się nie dzieje- wysunął kły a jedna z jego rąk powędrowała do wpół twardego członka młodszego wampira- Chyba mi nie odmówisz?- Warknął cicho lekko nakłuwając lodowatą gładką skórę
-Nigdy- i on przyłączył się do zabawy wyciągając rękę w kochanka. Angel jednak miał inny plan. Musiał poczuć że ma nad czymś kontrolę jednym szarpnięciem zabrał ręce Will'a z swojego ciała i unieruchomił mu je nad głową. Ten tylko się uśmiechnął i zrelaksował.
Obaj bardzo tego potrzebowali.
##################################################################################
Kochani w tym tygodniu notka będzie tylko jedna. Mam nadzieje że Wam się podobało:)
Zapraszam na nowe opowiadanie http://zkyaoi.blogspot.com/
Teraz notka na każdym z nich raz w tygodniu:)
Jasne że się podobało
OdpowiedzUsuńDużo weny
Pozdrawiam
Super;) Nie mogę się doczekać następnego rozdziału
OdpowiedzUsuńWitam,
OdpowiedzUsuńrozdział wspaniały, obydwa wampiry bardzo troszczą się o Xandera, a Rupert nie zrezygnował, tylko dlatego, kim są jej znajomi...
Dużo weny życzę Tobie...
Pozdrawiam serdecznie Basia
Betway Hotel and Casino - Mapyro
OdpowiedzUsuńFind the best prices 충청북도 출장샵 on Betway 사천 출장마사지 Hotel 평택 출장안마 and Casino in Washington State. In 남양주 출장샵 addition to live entertainment, they also offer a variety of live entertainment Rating: 8.3/10 · 10 오산 출장마사지 votes
Hejeczka,
OdpowiedzUsuńwspaniale, cieszę się, że Rupert nie zrezygnował z Jany mimo że i bywają w pobliżu dwa wampiry, aż się dziwię że wampiry wyszły z pokoju Xana i nie pilnują go podczas spania...
Dużo weny życzę...
Pozdrawiam serdecznie Zośka