Alexander LaVell Harris McDonald stał przed lustrem w swojej obszernej sypialni i nerwowo przygryzał wargi.
Po 8 latach mieszkania w szczęśliwej rodzinie zmienił się bardzo. Wciąż był niski i szczupły ale był pewny siebie, znalazł nawet przyjaciół. Jego moce wciąż były niestabilne ale zdołał się do tego przyzwyczaić. Starszy brat uczył go magii okazało się że miał naturalny talent do sporządzania eliksirów. Uczył się też języków i nie tylko ludzkich potrafił mówić też w 6 językach demonów pisać w 4. Spike i Angel których powinien traktować jak wujków zadbali o to żeby potrafił się bronić.
W zasadzie powinien być zadowolony z życia ale jutro szedł do liceum a to ważny etap w życiu człowieka, trochę się tego bał.
No i miał jeszcze jedno zmartwienie. Dwa wampiry i to jak na nich patrzył. Wiedział, że są kochankami i oczywiście mu to nie przeszkadzało, przecież Lindsey był też gejem. Tylko on się bał że zauroczył się demonami a to mogło się źle skończyć.
-Znowu za dużo myślisz- brat miał już 18 lat wysoki przystojny z jasnymi włosami i niebieskimi oczami wspaniale umięśniony. Podobał się wszystkim którzy go poznali ale on nikogo nie szukał- Wszystko będzie dobrze. Nie będziesz tam przecież sam masz Willow, Jess'iego no i mnie. A wiesz, że zniszczę każdego kto zrobi ci krzywdę- objął młodszego chłopca
-To nie o to chodzi- westchnął i usiadł na łóżku- Mi też podobają się mężczyźni a właściwie...
-Angel i Spike- domyślił się szybko- Ja też przez to przechodziłem i mama też.To minie- uśmiechnął się- Idziemy na cmentarz?
-Chętnie coś ze sobą zrobię- Xander się rozweselił. Nie może przecież się zamartwiać- Gdzie mama?
-Podobno poznała kogoś. Jakiegoś bibliotekarza czy kogoś- Linz wzruszył ramionami. Chciał żeby i ona była szczęśliwa ale nie przejmował się tym za bardzo. Wiedział ,że nie musi
-Wychodzicie?- Z salonu wyszedł starszy wampir ubrany tylko w spodnie od dresu. Na jego bladym ciele grały płomienie ze świec zapalonej nie opodal. Młodszy chłopak przełknął ślinkę i zamknął oczy. Nie będzie mu łatwo pozbyć się tego zauroczenia
-Tak Xander zaczyna rdzewieć- roześmiał się Lindsey na widok miny brata. On przeżył to mniej gwałtownie- Więc idziemy na cmentarz może znajdziemy jakieś gniazdo czy coś
-Ubiorę się i pójdę z wami- zdecydował wampir- Zadzwonię do Will'a
-To nie jest koniecznie- Xander nie chciał by byli zbyt blisko nie gdy mogli wyczuć jego nastoletnie hormony- Przecież obaj wiemy jak walczyć
-Tak ale...-Angel nie chciał wypuszczać chłopca z domu. Teraz był wspaniały i jedyne czego pragnął to wziąć go w ramiona i nie wypuszczać na ten okropny świat. Spike myślał tak samo. W tym się zgadzali chłopiec musi być ich i to jak najszybciej.
-Przestań się zachowywać jak stara ciotka Liam- Linz postanowił wybawić brata z kłopotu- Idę go trochę rozruszać. Za dwie godziny wracamy bo mały Xan jutro idzie do liceum- szarpnął za koszulę młodszego z chłopców i po chwili zniknęli z oczu wampira.
Angel wiedział, że Xander przeżywa teraz swoje pierwsze zauroczenie i zdawał sobie sprawę że mimo obaw że zwróci się ono na jednego z nich albo na przyrodniego brata na szczęście się udało i był zauroczony w nich obu
-Lubię jak jesteś napalony gdy wracam- Spike podszedł do kochanka. Był cały we krwi i pachniał wspaniale- Wspaniały prawda?
-Bez gadanie- warknął Angel- Albo rozbierzesz się sam albo zedrę to z ciebie- Młodszy wampir był nagi w oka mgnieniu ale wciąż stał w pewnej odległości od ukochanego-To wspaniały chłopiec, piękny i będzie nasz
-Mówiłem bez gadania- ciemnowłosy pchnął jasnowłosego na ścianę i zaczął go łapczywie całować dotykał boleśnie po całym ciele robiąc siniaki i zadrapania ale Spike to właśnie lubił mocno, brutalnie, szybko.
Chłopcy szli przez pusty cmentarz i jedli chipsy popijając je colą.
-Nie widziałem żebyś i ty tak miał- westchnął Xander
-Bo mnie aż to nie trafiło- przyznał Linz- Słuchaj a może...powiedz im to. Pewnie i tak czują że szalejesz gdy są obok
-A myślisz, że czemu siedzę u siebie tyle czasu- spojrzał na brata unosząc brwi- Powiedzieć? Obaj uważają mnie za dzieciaka którego kiedyś uratowali. W najlepszym razie jak na bratanka czy jak tam jesteście spokrewnieni
-Nie doceniasz się młody- pokręcił głową Linz-Wiesz ilu wodzi za tobą wzrokiem? Dziewczyny też a ty udajesz że nic nie widzisz
-Bo tak jest- usiadł na nagrobku- Słyszałeś że ma tu się pojawić Pogromca?
-Tak ale to chyba nic złego- i starszy chłopak usiadł on jednak wybrał trawę- Pamiętam jak kiedyś jedną spotkałem dawno miałem może 6 czy 7 lat. Była całkiem fajna a może tylko mnie lubiła- wzruszył ramionami i wyciągnął z kieszeni papierosy. Spike miał na nich zły wpływ
-Współczuję im- i Xander zapalił- Ja sam mam czasem dość tych swoich mocy ale one muszą coś z nimi robić
-Ignorujesz wizje?- Linz aż się poderwał. Wciąż jeszcze nie wiedzieli czy młodszy brat jest Strażnikiem ale traktowali to wszystko bardzo poważnie
-Nie-roześmiał się chłopiec tym swoim perlistym zaraźliwym śmiechem- ale mam kilka innych nowych mocy
-Podzielisz się?-Zapytał spokojnie ale zaczął się martwić i to coraz bardziej
-Później teraz zbliżają się do nas 4 wampiry a za nimi idą dwa demony z lewej i z prawej- Xander zeskoczył z nagrobka i wyjął nóż. Linz chwycił kołek.
Xander rzadko ostatnio walczył z wampirami, mówił że ma z tym jakiś problem. Starszy chłopak problemów nie miał.
Spike leżał wykończony na podłodze i głęboko wdychał powietrze. Wciąż czasem zachowywał się jak człowiek zwłaszcza w takich sytuacjach.
-Jak możesz być wciąż taki niewinny?- Zapytał Angel podnosząc ukochanego i otulając go kocem
-Może coś źle robisz- uśmiechnął się figlarnie młodszy wampir- Co się tak nastroiło?
-Xander oczywiście- położył go na wygodnym łóżku i przegryzł nadgarstek. Spike przyjął krew z wdzięcznością- Rośnie ma wspaniałego chłopca. Czasem chciałbym zamknąć go w sypialni i nie wypuszczać. Boję się o niego i pragnę coraz bardziej
-Ja też- przyznał młodszy wampir wciąż pijąc życiodajny płyn
-Nie mów gdy jesz- skarcił go mimochodem Angel- Przyjechał Obserwator z rodziną. Jego córka jest Pogromcą. Jeśli ktoś może nam powiedzieć coś o Strażniku to tylko on
-Nie podoba mi się to- w końcu skończył jeść i wytarł usta o poduszkę pod karcącym okiem kochanka. Jednak nie powiedział nic- Nie lepiej ukraść mu książki?
-Nie. Oni będą nam potrzebni i wiesz o tym- głaskał go po miękkich włosach. Teraz naturalnie ciemno blond i dłuższe niż kiedyś
-Wciąż mi się to nie podoba- zamknął oczy- kupiłem Xan'owi prezent jest w kuchni. Daj mu jak wróci
-Z przyjemnością- i on w końcu się położył przytulając Will'a do siebie.Wymęczył go ale i on musiał się przespać.
Na chwilę znów o wszystkim zapomnieć.
No to się szykuje, czekam na rozwinięcie bardzo:-)
OdpowiedzUsuńJa chcieć nowy rozdział i to już.
OdpowiedzUsuńWitam,
OdpowiedzUsuńświetny, Xander zauroczył się w wampirach, i oni to wyczuwają, ciekawe czy wyczują, że coś mu grozi...
Dużo weny życzę Tobie...
Pozdrawiam serdecznie Basia
Hejeczka,
OdpowiedzUsuńfantastycznie, Xander zauroczony, ale powinien porozmawiać z wampirami bo i oni jego pragną i to coraz bardziej...
Dużo weny życzę...
Pozdrawiam serdecznie Zośka