poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Rozdział 8

Xander czuł się źle. Dziś on i cała jego rodzina miała dowiedzieć się kim jest n prawdę a może i Tristan rzuci trochę światła na to o czym ostatnio rozmawiał z wampirami.
A mówiąc o nich to nawet nie chciało mu się na nich patrzeć, wydawali się tacy ze sobą szczęśliwi. Mimo to raz czy dwa złapał obu na spojrzeniach jakie mu rzucali, no i nie powiedział też nikomu, że powoli zaczyna odczytywać ich emocje.

Teraz on jego mama, brat i dwoje miał nadzieję kochanków siedzieli w salonie i czekali na elfa który miał im wszystko wyjaśnić
-Wszystko dobrze Zwierzaczku?- Nawet nie wiedział gdy Spike usiadł obok niego
-Tak- odpowiedział powoli przysuwając  się do zimnego twardego kojącego ciała. Potrzebował zapewnienia że mimo wszystko go nie odrzucą, ale też wiedział jak bardzo Angel był nie sprawiedliwy stawiając takie warunki. On jednak się odegra i miał już całkiem dobry plan. Czasem dobrze gdy ma się rozwiązłego starszego brata z milionem pomysłów.
-Widzę że tu wszystko już gotowe- Tristan pojawił się w salonie- Pani McDonald- skłonił się w stronę Jenny po czym po kolei uścisnął dłoń każdemu z mężczyzn trochę za długo zatrzymując się przy Lindsey'u ku uciesze młodego mężczyzny i uldze wszystkich pozostałych
-Jesteś tu gościem- warknąą starszy wampir kładąc dłonie na ramionach swoich ukochanych w geście pełnym uczucia ale i tryiumfu- I nie mamy zbyt wiele czasu- czuł rosnącą chęć Will'a i znając go za kilka minut zacznie go wyciągać do innego pomieszczenia uwielbiał to jego nie nasycenie ale czasem bardzo przeszkadzało zwłaszcza gdy mieli coś ważnego do zrobienia. W tym właśnie go nie doceniał, bo Spike miał dużo więcej samokontroli niż większości się to wydawało.
-Więc Strażnicy jak wszyscy wiemy mają potężną moc. Nikt do końca nie wie jak bardzo są potężni ale ja pamiętam kilku którzy potrafili kreować rzeczywistość, zmieniać ludzkość. Żaden jednak nigdy nie mieszkał na otwartych Piekielnych Ustach co mnie bardzo zdziwiło bo jak już pewnie wiecie wasz Xander przyciąga kłopoty jak magnes. Wszystkie kreatury, i magiczne stworzenia go chcą to dlatego że Strażniki nie jest ani dobry ani zły on sam decyduje co jest najlepsze dla niego samego i świata.
-Czyli mogę jeśli chce zniszczyć całe to miasto?- Przerwał mu zdziwiony chłopak. Zawsze wszyscy przecież go chronili od wszystkiego zła na świecie
-Tak- kiwnął głową Tristan- ale nie jesteś taki. Twoje moce płyną z twoich emocji. Gdy pierwszy raz coś się stało pamiętasz?
-Gdy tata mnie uderzył- szepnął Xander- Lampy zaczęły mrugać i talerze pospadały ze stołu
-No właśnie im więcej emocji im więcej strachu bądź miłości tym większa będzie twoja moc i nie zdziw się że zaczniesz latać to wszystko jest naturalne, niewidzialność, czytanie w myślach nawet wampirom czy demonom. Z czasem będziesz potężny. Strażnicy są starsi on Pogromczyń to oni natknęli radę do stworzenia tych dzielnych kobiet, oni dali im większość mocy.
-A przepowiednia?- Linz wiedział to wszystko i zaczął się nudzić to było ważniejsze bo on sam będąc tylko czarodziejem miał dość wyczuwania chęci od każdego z nich
-Mówisz o tym że dwa demony są tak blisko ze Strażnikiem? I pragną go jako kochanka?- Elf uśmiechał się mówiąc te słowa- no właśnie tu chodzi o Piekielne Usta. Wiadomo że Strażnik potrzebuje kogoś kto...ująłby jego moce a tu jeden człowiek nie wystarczy dlatego też Moce uznały że tak będzie lepiej ale żeby to działało oni muszą się kochać sam sex nie wystarczy bo to niewiele znaczy- znów zwrócił się do Xander'a- nie powinieneś się tego obawiać. To jest jak najbardziej prawdziwe- nie podszedł jednak bliżej nie powinien zważając na to że nie był niezniszczalny.
-Więc jestem bardzo potężny- zaczął podsumowywać chłopak- ani dobry ani zły, potrzebuję kogoś żeby mnie uziemił żebym nie zniszczył ziemi?
-Żebyś nie był potężniejszy niż powinieneś być bo to jest niebezpieczne i niestabilne. A na moje moce nie ma reguły.Więc po co są Strażnicy i czemu nas tak nazywają?
-To stara nazwa- przyznał Tristan- Kiedyś mieliście więcej obowiązków. Żaden czarodziej nie wymaże z pamięci większości ludzi czegoś czego nie powinni byli widzieć, nie przekażą komuś swojej mocy, nie wskrzeszą zmarłych nie tak jak powinni w każdym razie.A po co jesteście? Bo każda strona czy dobra czy zła potrzebuje tej stabilizacji, katalizatora którym jesteś ty, ale wciąż się nie ukształtowałeś i pewnie długo tego nie zrobisz, twoja rodzina sama w sobie jest mieszana. Nie ma przecież dobrych wampirów
-Czyli jest nas więcej?-Bardzo chciałby spotkać kogoś takiego jak on, czułby że jednak gdzieś należy
-Nie. Już nie a i bycie Strażnikiem nie jest dziedziczne. Jeśli chcesz możesz żyć wieczne ale z czasem gdy urodzi się kolejny twoje moce zbledną. Zazwyczaj wybieracie śmierć razem ze swoim kochankiem bądź kochanką bo u was jest to na całe życie, znaczy można się bawić sam to lubiłem ale gdy masz kogoś kto cię kocha to koniec poszukiwań. Największym z ostatnich lat był Hitler i sam wiesz jak się to skończyło jego specjalnością była hipnoza twoja pojawi się z czasem
-Czemu przepowiednia?- Chciała wiedzieć Jenny
-Bo Xander jest wyjątkowy nawet jak na Strażnika. I nie chodzi tu tylko o to że żyje gdzie żyje ale też ludzie którymi się otacza to wszystko na niego wpływa. Czemu dwa najgorsze wampiry ostatnich stuleci? Bo będzie mu potrzebna pomoc a nikt tak nie pomaga jak pozbawione sumienia lojalne stwory. To wszystko na dziś- zakończył Tristan- zostaję w mieście więc zawsze możecie mnie wezwać. Może zacznę cię trenować? A może po prostu dam ci kilka innych odpowiedzi- i zniknął posyłając starszemu z chłopców zapraszające obiecujące wiele spojrzenie
-Jasna cholera- zaklął Linz otrząsając się z obrazów jakie pokazał mu przystojny elf- To ja może pójdę się przewietrzyć czy coś- mrugnął do brata i niemal wybiegł z dworu

Xander siedział w swojej sypialni i oglądał krytycznie stertę ubrań na łóżku. Gdy Linz podał mu wczoraj worek ze swoim jak to określił "zabawowymi strojami" nie tego się spodziewał. Bardzo obcisłe skórzane spodnie, przeźroczyste koszulki opinające go niemiłosiernie i zero bielizny, dobrze że nie nosił tego na co dzień bo nie miałby spokoju. Zawsze jednak podziwiał brata za jego pewność siebie. Mama pewnie by go zabiła gdyby to widziała ale on wiedział co i jak ukryć nie mniej dobrze wiedział jak bardzo kobieta się o nich martwi.
Teraz o tym nie myślał. Teraz postanowił się odegrać na Angel'u. Niech sobie nie myśli że jest aż tak zdesperowany że zgodzi się na warunki albo albo.

Księżyc był dziś w pełni a noc niespodziewanie ciepła, może to była jego zasługa. Ściągnął z siebie cale ubranie założył tylko ręcznik na biodra po czym wyszedł na tyły domu gdzie znajdował się ogromny basen.
Nie wyczuł obecności wampirów ale prędzej czy później się pojawią tego był pewny. Z uśmiechem wskoczył do kuszącej wody.
-Co tu robisz?- Zapytał go przez zęby Angel. Ostatnio ciągle chodził wściekły czego przyczyny chłopak nie znajdował
-Pływam sobie- odpowiedział z najbardziej niewinnym uśmiechem na jakiego było go stać w sytuacji gdy wampir widział go nagiego i mokrego
-Wyjdź natychmiast to niebezpieczne- pochylił się by złapać go za ramię
-Nie przesadzaj- prychnął- przecież potrafię o siebie zadbać
-Ktoś może cię zobaczyć!- Krzyknął rozeźlony demon
-To co?- Chciał przekornie wiedzieć Xander. Zaczęło mu się podobać to że igra z ogniem
-To że jesteś nasz- Spike po raz drugi tego dnia go zaskoczył. Musiał bardziej uważać bo w końcu przyłapią go na czymś gorszym niż pływanie nago w środku nocy. Poczuł ręce w pasie i równie obnażone ciało za sobą i poczuł gorąc
-Nie jestem- ale się nie odsunął za to patrzył jak zaczarowany na starszego wampira który zaczął się rozbierać. Byli obaj tacy wspaniali że niemal odbierało mu oddech ale starał się opanować- przecież  do was nie przyszedłem to wy chodzicie za mną- Angel był już przed nim i delikatnie opuszkami palców jednej ręki dotykał jego torsu sprawiając że drżał delikatnie
-Przepraszam- powiedział po chwili starszy wampir- wiem że cię uraziłem- chłopak czuł zimne usta młodszego na szyi jego silne palce na biodrach przytrzymujące go na miejscu
-I to bardzo. Nie myślcie sobie że to wy dyktujecie warunki, może i was potrzebuję a raczej będę ale nie zamierzam się bawić nie w ten sposób. Teraz chcę wyjść z basenu i posiedzieć na jego brzegu rozkoszować się nocnym powietrzem i...- tu zarumienił się niemal cały- chcę zobaczyć jak kochają się mężczyźni którzy znają się od stuleci- to mówiąc zanurkował i wyślizgnął się ze wspaniałych objęć, od delikatnych pocałunków i muśnięć które działały na niego jak nic innego na świecie. Nie da im jednak tej satysfakcji nie do czasu aż będzie pewny że tego właśnie chce, że chce wchodzić w coś tak skomplikowanego.

Spike patrzył na kochanka z rosnącym pożądaniem i łagodnym uśmiechem małego chłopca. Angel zawsze to uwielbiał, chociaż czasem tak trudno było mu udawać niewinność i świeżość. Co nie znaczyło, że nie uwielbiał każdej formy miłości jaką uprawiali. Teraz w zasadzie robił to dla niespodziewanego obserwatora. Xander musi wiedzieć jak delikatni potrafią być.
Starszy wampir wziął kochanka w ramiona owinął sobie jego nogi wokół bioder i przeszedł tak żeby być jak najbliżej oczu chłopca. Powoli zaczęli się całować i sięgnął między ich ciała by dotknąć twardej erekcji. Jego Will zawsze był dla niego gotowy.
Wystarczyło tylko kilka szybkich ruchów by młodszy wampir zrobił się niecierpliwy i zwrócił się przodem do brzegu basenu. Starszy mężczyzna wykorzystał okazję i wsunął palec we wnętrze kochanka. Zwykle sobie to darowali ale czasem milo było sobie przypomnieć jak to było.
Spike jęknął z rozkoszy i niecierpliwości przysuwając ciało kochanka bliżej.
Xander patrzył jak zaczarowany. To było dużo lepsze niż porno. Tu namacalna była miłość chociaż on nie chciałby robić tego tu, nie w najbliższym czasie. Każdy pocałunek, każdy dotyk wyrażał tak wiele że w pewnym momencie zorientował się, że po policzkach płyną mu łzy. Czuł się trochę jak intruz patrząc na to z boku a z drugiej strony wiedział że pasuje do tego wszystkiego, że należy mu się ten rodzaj uczucia. Nie mniej wciąż jednak czuł się trochę urażony i postanowił że tak szybko nie ulegnie. Teraz jednak miał pewność że się to stanie.

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Rozdział 7

-Więc mówcie- odezwał się Xander gdy cisza stała się nie do zniesienia
-Wiesz o Dru i o jej wizjach- zaczął Spike zapalając papierosa- to ona przepowiedziała że spotkamy Strażnika i że będziemy musieli go chronić , z czasem będzie dla nas kimś wyjątkowym
-I gdy pierwszy raz cię zobaczyliśmy- wtrącił się Angel- wiedzieliśmy że to ty a z czasem dorosłeś i wszystko się zmieniło. Od małego czuliśmy twój potencjał, twoją siłę i dobro które nas przyciągało. Gdy jednak z dziecka stawałeś się młodym mężczyzną chcieliśmy więcej
-Więc tylko dlatego jestem wasz?- Chłopak był zdezorientowany i zły. Owszem był zakochany w obu mężczyznach ale nie chciał tego w ten sposób. Jakaś przepowiednia szalonej wieszczki.
-Jesteś nasz bo wszyscy tego chcemy- William wstał i podszedł do niego powoli jakby bał się, że go spłoszy- obaj to czujemy. Wiemy że nasz chcesz- pochylił się nad chłopakiem
-Tak chcę podobacie mi się- przyznał patrząc na  obu- co jednak nie znaczy że wskoczę wam do łóżka. Wy jesteście razem. Nie zamierzam być zabawką bo tak chciała Dru czy jej gwiazdy.
-Alexander- gdy Angel zwracał się do niego pełnym imieniem wiedział że ma kłopoty- jeśli uważasz nas za bestie które są w stanie to zrobić radzę ci wyjść i nie było tej rozmowy bo nie będę cie przekonywać że tak nie jest, powinieneś wiedzieć że to nie prawda. Jeśli jednak uważasz że będziemy cię kochać to przyjdź do nas jutro
-No dzięki- burknął chłopak i wyszedł. Musiał porozmawiać z bratem a jeszcze lepiej się upić.
-Nieźle- i Spike był wściekły na kochanka- teraz go straciliśmy- usiadł ciężko obok starszego wampira
-Nie kochany to dopiero początek- uśmiechnął się Angel- też wolałbym go uwodzić i przekonać że go kochamy ale jeśli on już teraz uważa, że to tylko zabawa to się nie zmieni. A gdy się do nas przekona będzie traktowany jak król wiesz o tym- uśmiechnął się do jasnowłosego mężczyzny
-Może masz rację- kiwnął po chwili głową Spike- Ale wiesz co to oznacza teraz?
-Mały chłopiec chce udawać dużego silnego mężczyznę?- Roześmiał się starszy wampir- Więc weź co chcesz kochany- pocałował go jeszcze i położył się na kanapie. Obiecał, że tym razem to Will będzie tym na górze, rzadko mu na to pozwala ale gdy ma na to ochotę zawsze jest wspaniale. A i Spike jako wampir i to tak wysoko w społeczności musiał poczuć kontrolę chociaż raz na jakiś czas.

Xander siedział w szkolnej bibliotece i bardzo starał się słuchać tego co mówi Rupert ale nie był wstanie się skupić.
Wciąż myślał o tej dziwnej rozmowie no i nie mógł nigdzie znaleźć Lindze'ya a tylko on może mu pomóc bo nie chciał w to mieszać przyjaciół.
-Xander dziś przyjechał ekspert ale nie wiem czy powinieneś spotykać się z nim sam na sam- Obserwator nagle stał tuż przed nim
-Poradzę sobie- burknął- Będzie tu?
-Tak- w drzwiach stanął młody mężczyzna. Był jakby zbyt młody na eksperta ale przecież pozory mogą mylić- Wspaniały- szepnął i podszedł do chłopaka. Ten siedział sztywno na krześle i już żałował że nie ma z nim nikogo z rodziny- Mogę porozmawiać z tobą na osobności- Jestem Tristan
-Ale tylko na korytarzu. Rupert możesz zadzwonić do mamy?- Xander wstał i wyszedł za nieznajomym

-Więc mów co wiesz?- Oparł się o ścianę tuż za drzwiami biblioteki
-Długo tu mieszkasz?- Zapytał mężczyzna stając obok chłopaka
-Całe życie moce zaczęły się objawiać jak miałem może 10 lat ale wcześniej udało mi się przetrwać wiele. Nie mam czasu na wywiad.
-Jesteś zdenerwowany aż powietrze wokół ciebie wibruje nie jest ci gorąco?- Tristan żył już ponad 2 tysiące lat i spotkał wielu Strażników żaden jednak nie był taki jak ten chłopiec. Chciał go dla siebie, z takim sprzymierzeńcem i kochankiem byłby niepokonany ale i przecież był śliczny, silny
-Jest- przyznał Xander- Potrafię zmienić pogodę?
-W pewnym stopniu- przyznał- to zależy od twoich nastrojów. Jeśli się uspokoisz temperatura spadnie o kilka stopni, być może nad miastem spadnie deszcz. Znałem kiedyś jednego który sprowadził śnieg na pustynię
-Nieźle- chłopak się rozpromienił- A mogę czytać w myślach? Kiedyś wydawało mi się że coś słyszałem
-To możliwe ale tylko zwykłych ludzi. Masz w swoim otoczeniu wampiry?- Zapytał Tristan
-Tak to moi przybrani wujkowie- spuścił wzrok
-To coś więcej- elf popatrzył chłopcu w oczy- kochasz ich i boli cię to co ci zrobili....
-Przestań mnie analizować- warknął nagle Xander- jesteś tu po to żeby pokazać mi czym jestem i co mogę zrobić
-A i radzę ci się od niego odsunąć- Lindsey pojawił się nie wiadomo skąd- Nie jesteś nieśmiertelny- uśmiechnął się do Tristana i wziął brata za rękę
-Oczywiście, może będziesz więc nam towarzyszył- zdecydował elf, tak żeby nie wywoływać konfliktu a i młody czarownik był bardzo ciekawym okazem
-W zasadzie to Xan musi już wracać a ty jesteś zaproszony na jutro. I nie martw się będzie z nami tylko nasza mama, i ona przecież musi wiedzieć- uśmiechnął się Linz i pociągnął młodszego chłopaka za sobą- Ja chcę- szepnął gdy znaleźli się za zakrętem na co Xander wybuchnął śmiechem
-Jest kogoś kogo byś nie chciał uwieść?- Zapytał gdy już się uspokoił
-Ciebie braciszku ale to tylko dlatego że cenię sobie własne życie- pokiwał poważnie głową- Co jest?
-Chcą żebym do nich przyszedł albo zapomniał o sprawie- westchnął i wyciągnął z kieszeni starszego chłopca papierosy
-Idź więc.Bo oni nie odpuszczą Angel to dupek ale jeśli zwrócisz uwagę na kogoś innego ten zginie bo oni chcą cię dla siebie
-Ta bo tak im powiedziała przepowiednia- przewrócił oczami- a jak się im znudzę to znów będą szczęśliwi razem
-Jak możesz tak w siebie wątpić?-Linz przystanął i spojrzał na brata
-Po prostu jestem realistom- wzruszył ramionami
-Chodź do domu w książkach natknąłem się na pewne zaklęcie może ci pomóc podjąć decyzję. A ja sam zabiłbym za dwoje tak wspaniałych kochanków
-Nie po to żeby później cierpieć- westchnął zrezygnowany Xander- A co zamierzasz zrobić z Tristanem?
-Będzie mój- uśmiechnął się- nikt przecież mi się nie oprze a to przecież elf, może być zabawnie- i obaj poszli w stronę domu, każdy zatopiony we własnych myślach.


###################################################################################
Rozdział może trochę krótki i niewiele wnoszący ale następny obiecuję będzie przełomowy i bardzo długi. Mam nadzieję że ten się mimo wszystko podobał:)