piątek, 27 lutego 2015

Prolog

Jak na tą część Stanów Zjednoczonych noc była wyjątkowo zimna i nieprzyjemna.
Po ulicach Sunnydale błąkał się ktoś kto nie powinien wychodzić z domu, ktoś kto powinien być otoczony opieką. Ale mały Alexnder Harris otulił się tylko szczelnie krótką zniszczoną kurtką po jakimś kuzynie, którego nigdy nie widział i szedł w jakimś bliżej nieokreślonym kierunku.
Kulał na jedną nogę, bolały go żebra i miał zakrwawioną twarz. Dziś ojciec i jego koledzy i tak nie byli najgorsi. Może dlatego, że znaleźli wódkę i szybko się upili.
Chciało mu się płakać, ale miał już 7 lat i nie zamierzał zachowywać się jak dziecko.
Wszedł w jedną ciemną alejkę i schronił się pod niewielkim daszkiem, po czym zwinął się w kłębek, żeby chociaż trochę się ogrzać.

Ktoś jeszcze był tej nocy na ulicach. Dwóch młodych przystojnych mężczyzn. Szli ręka w rękę ubrani w najlepsze ubrania i rozweseleni. Jakby deszcz i zimno ich nie dotyczyło. I taka była prawda.
- Will, co myślisz o tym miejscu? - Zapytał ten wyższy ciemnowłosy i objął młodszego jasnowłosego
- Wiele hałasu o nic. - Prychnął zapytany - ale masz rację. Moc jest tu wyraźnie wyczuwalna. Jesteś pewny, że nie kręci się tu żaden Pogromca?
- Nie ona jest w Clevland. - Wyjął paczkę papierosów z kieszeni i nagle się zatrzymał tak gwałtownie, że ten drugi omal się nie przewrócił - Słyszysz?
- Czujesz? - Niemal w tym samym momencie odezwał się Will. Spojrzeli na siebie i pobiegli w stronę alejki, w której wcześniej schronił się mały uciekinier.

Alexander "Xander" zamknął oczy przestraszony. Od dwóch lat, gdy jego mama zmarła, a tata zaczął pić i wszystko w jego życiu się zmieniło dobrze wiedział, że na świecie są demony i wampiry. Zawsze jednak udało mu się ich uniknąć.
Teraz jednak znalazł się w potrzasku.
Było ich dwóch. Dużych, okropnych i bardzo groźnych. Chłopiec był przerażony, wiedział, że to krew ich przyciągnęła, ale nie miał nawet chusteczki. Wiedział, że za chwilę umrze i zaczął się z tym godzić. Gdy nagle oba potwory zamieniły się w proch na jego oczach, a on zobaczył dwóch młodych mężczyzn.Obaj uśmiechali się do niego.
- Jesteście aniołami? - Zapytał, ale nie poruszył się wciąż się bojąc.
- Nie mały. - Roześmiał się jasnowłosy. - Ja jestem William, a to Liam. - Wskazał na tego postawniejszego.
- Nie powinieneś być w domu, w łóżku? - Zapytał mężczyzna.
- Nie mam domu. - Wszyscy troje wiedzieli, że nie mówi całej prawdy, ale nie to było ważne. Obaj mężczyźni czuli Moc płynącą od chłopca. I obaj chcieli go chronić, opiekować się nim. Znaleźli to czego szukali.
- Chcesz coś zjeść? - Zapytał Will podchodząc do chłopca - Może się ogrzać?
- N... - zaczął, ale zdał sobie sprawę, że to może być jego jedyna szansa. Nie bał się ich, chociaż gdzieś w jego umyśle coś mówiło mu, że to nie są ludzie.
- Jak ci na  imię chłopcze? - Liam wyrwał go z zamyślenia i zorientował się, że ma na sobie jego płaszcz. Było mu nagle tak ciepło, że ogarnęła go ciemność.
- No pięknie. - Jasnowłosy zapalił zapomnianego wcześniej papierosa - To on prawda?
- To dziecko i potrzebuje nas. - Ciemnowłosy wyglądał na zatroskanego - Chodź do mnie - Szepnął patrząc młodszemu w oczy i przyciągnął go do siebie, po czym pocałował namiętnie. Wciąż bał się, że mężczyzna zapomni jak jest dla niego ważny.
- Też się kocham Angel. - Uśmiechnął się do niego, gdy się od siebie oderwali. - Zabieramy go ze sobą?
- A jak chcesz się zajmować dzieckiem? - Zapytał, ale wiedział, że kochanek ma rację. Nie może zostać tu na ulicy, jest zbyt ważny dla świata.
- Zadzwonimy do rodziny. - Zdecydował i już podniósł z ziemi lekkie ciałko. - Teraz się tobą zajmiemy. Będziesz naszym małym księciem. - Angel tylko się uśmiechnął. Tak, Spike będzie wspaniałym opiekunem. Teraz nabrał pewności, że sobie poradzą, ale miał rację, będą potrzebowali pomocy.
- Tak, będzie kochany, bezpieczny i uwielbiany. - Zgodził się starszy wampir. - Gdy wrócimy do domu zadzwonię do Jenny. Ona ma chyba niewiele starszego syna.
- Pieprzone Piekielne Usta. - Zaklął Spike i musnął wargami policzek kochanka. - Chodźmy zanim się obudzi.


##################################################################################
Kochani mam nadzieję, że opowiadanie Wam się spodoba. Teraz mam więcej czasu i notki będą pojawiać się regularnie w poniedziałki i czwartki.


Beta Damiann.